“Czas na Świerże Górne”
W połowie października 2011 w sieci pojawiła się informacja o planowanej imprezie z Dęblina do stacji Świerże Górne, po nieczynnej od kilkunastu lat dla ruchu pasażerskiego linii D29-76. Choć termin – 12 listopada – średnio mi pasował, to jednak wygospodarowałem czas by wybrać się na przejażdżkę.
W dzień imprezy, na kilka godzin przed jej rozpoczęciem spotkałem się z kolegą caroosem w celu złapania składu pielgrzymkowego. Zrobiliśmy kilka fot, w tym uśpionego na stacji Dęblin Towarowy “sputnika” należącego do CTL Logistics. W czasie naszego spotkania padł pomysł pogoni za składem imprezowym, gdyż część “miejscówek” na pewno nie będzie ujęta w planie fotostopów.
Udaliśmy się na stację by załatwić formalności tj. poinformować, że nie będę jechał w pociągu lecz uskutecznimy pościg kołowy. Nie spotkaliśmy jednak żadnego z organizatorów, dlatego informację tą przekazaliśmy koledze Darkowi K aka forestowi i udaliśmy się w stronę mostu na Wiśle. Dojeżdżając do celu zobaczyliśmy jeszcze, jak ucieka nam skład na który de facto się wybraliśmy – “pielgrzymkowiec”. Nie było jednak co płakać nad tą ucieczką, gdyż imprezowy mógł nadjechać w każdej chwili.
Zajęliśmy więc pozycję i rozpoczęliśmy oczekiwanie, choć w zasadzie nie było na co czekać gdyż skład nadjechał dosłownie minutę po “pielgrzymkowym”. Strzeliłem kilka razy, za każdym razem obierając inny kadr, niemniej w galerii znalazło się tylko jedno zdjęcie. Skład nas minął, my zaś udaliśmy się w stronę Bąkowca, gdzie odbyć się miało krzyżowanie z pociągiem osobowym Kolei Mazowieckich z Radomia do Dęblina.
Do Bąkowca, pomimo konieczności nadrobienia drogi, dojechaliśmy przed pociągiem specjalnym. Zdążyliśmy nawet zaplanować nasz następny ruch – było to udanie się bezpośrednio do Sieciechowa z pominięciem Garbatki, gdyż mieli byśmy problem z doścignięciem składu jadącego z Garbatki do Sieciechowa. Zakończyliśmy dywagacje i ruszyliśmy na peron, by sfotografować wjazd jednostki. Po chwili ze składu wysypali się imprezowicze, gdyż dyżurny zapowiedział już wjazd pociągu KM528 z Radomia do Dęblina. Tłum rozlał się, by objąć obie jednostki razem (gdyż spotkanie nowego malowania PR w Bąkowcu nie należy do codzienności – nie licząc przejazdów IR “Bolko”). Jednostka wtoczyła się w perony, zrobiliśmy “po jednym“, imprezowicze wsiedli a my ruszyliśmy do Sieciechowa.
Zgłosiliśmy się do pani dyżurnej z informacją, że pokręcimy się w celach fotograficznych. Poinformowała nas, że na stacji Świerże pociąg zerwał sieć trakcyjną, ale imprezowy pojedzie. Uzbrojeni w tą wiedzę udaliśmy się na poszukiwanie motywu którym z braku laku stała się nastawnia. Informacje o położeniu pociągu podawał nam niezawodny jak zwykle kolega Darek, tak więc wiedzieliśmy kiedy spodziewać się składu. Nadjechał bez opóźnienia, minął nas, więc żegnając się z Sieciechowem ruszyliśmy w stronę Słowików. Zaraz za stacją Sieciechów zatrzymaliśmy się, gdyż odbywał się fotostop. Po zrobieniu “pamiątkowych” zdjęć ruszyliśmy dalej, w stronę dawnego p.o. Słowiki.
Skład zatrzymał się, imprezowicze wylegli by zrobić zdjęcie z peronem oraz całkiem charakterystycznym budynkiem stojącym obok, ja zaś zacząłem się stresować gdyż w kadr weszła mi grupa postronnych osób. Jako człowiek kulturalny nie użyłem słów powszechnie uznawanych za dobre do usuwania ludzi z kadru, tak więc pozostało mi nacisnąć spust i wymazać ich później. Pociąg zaś odjechał, za to pojawił się bonus w postaci motywu z cyklistą. Został wykorzystany. Potem popełniłem jeszcze jedno foto, w zasadzie bez motywu.
Ruszyliśmy dalej, w stronę Janikowa.
Motyw z zalewem jest znany i lubiany, ale ja musiałem go koncertowo zepsuć, tj. nie jestem zadowolony z kadru – słowem, mogłem zrobić kilka zdjęć więcej.
Niepocieszony, ruszyłem do samochodu gdyż caroos już czekał. Postanowiliśmy złapać skład z nastawnią dawnej stacji Janików. Tutaj nie przewidziano fotostopu ( a przynajmniej nie w tę stronę ), dlatego też nie musieliśmy długo czekać aż skład się pojawi. Inna sprawa że i do zalewu stamtąd niedaleko… No nic, cyk, pociąg jedzie dalej a my postanowiliśmy udać się do Chinowa, na motyw z kominami.
Przejazd przez Kozienice zajął nam trochę czasu, dlatego też nie minęło dużo czasu gdy od strony miasta dało się słyszeć znane i lubiane Rp1 EN57. Jednostka potoczyła się w stronę stacji docelowej a my podążyliśmy tam za nią.
Na stacji stał ostatni wyprodukowany “Bolek i Lolek” wraz ze starszym bratem a w oddali działali wspomniani wcześniej sieciowcy. “Imprezowy” tymczasem podjechał pod wskaźnik We4a – oznaczający koniec toru z siecią trakcyjną. Dalej już tylko niezelektryfikowana bocznica do elektrowni. Po chwili pojawiła się manewrująca drezyna sieciowców, a skład imprezowy zaczął powoli szykować się do drogi powrotnej. Wcześniej ze stacji wyjechał jednak skład FreightlinerPL i szlak na kilkadziesiąt minut został zajęty. Po otrzymaniu pamiątkowego biletu ruszyliśmy w drogę powrotną, na wiadukt drogi do Radomia.
Zaczęło nam się dłużyć a i słońce (choć pod chmurami) było coraz niżej. Na szczęście nasz informator po raz kolejny dał nam znać, że skład rusza, mogliśmy więc przygotować się do zdjęcia. Z wiaduktu można robić “w obie strony”, choć problemem mogło być przejście przez jezdnię. Ale co to dla nas, fachowców. Pociąg pojawił się na horyzoncie tocząc się niespiesznie, dlatego też nie było problemów ze zrobieniem dwóch kadrów – od przodu i od tyłu. Mieliśmy szczęście, nie musieliśmy ryzykować życiem przebiegając przez jezdnię – można było przejść.
Warunki oświetleniowe nie pozwalały już na fotografowanie składów w ruchu, mimo wszystko zaryzykowaliśmy jeszcze jadąc do Sieciechowa. Sfotografowaliśmy skład ostatni raz, już w bardzo złym świetle (a w zasadzie praktycznie braku światła) po czym ruszyliśmy do domu. Trafiliśmy jeszcze luzaka jadącego do Świerży.
Imprezę, choć zaliczoną z samochodu, uznaję za bardzo udaną. Od dawna marzyłem o możliwości sfotografowania na tej linii taboru pasażerskiego. Żałuję tylko nieudanych zdjęć nad zalewem w Janikowie, ale nie można mieć wszystkiego.
Wpisane w Naszymi oczami | Brak komentarzy »












