.::Kolejowy Lublin::.
Aktualności: infrastruktura, wypadki, imprezy, rozkład jazdy, tabor

Nadwiślańska Kolejka Wąskotorowa po liftingu. Ruszy 3 maja

kwiecień 19th, 2012 by Kręzel Michał

Nowe wagony, lokomotywy, budynki kolejowe i rowery. Na amatorów wąskotorówki czeka w tym roku sporo atrakcji. Niestety do Nałęczowa kolejka jeszcze nie pojedzie.

Kolejka zaczyna sezon za dwa tygodnie, 3 maja. W niedzielne poranki będzie wozić turystów indywidualnych, a w pozostałe dni tygodnia i niedzielę po południu grupy na trzech trasach: Karczmiska – Opole Lubelskie (lub Poniatowa) – Karczmiska, Karczmiska – Polanówka – Karczmiska i Opole Lubelskie (lub Poniatowa) – Karczmiska – Opole Lubelskie (lub Poniatowa).

W sobotę, 5 maja Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Kolei Wąskotorowej zaprasza na 45-minutową bezpłatną wycieczkę kolejką, projekcję filmu “Podróż na Wschód” i spotkanie z reżyserem – Tomaszem Budzyńskim z zespołu Armia. Kolejka ruszy o godz. 17.30 ze stacji w Karczmiskach.

– Z kolei na 11 maja zaplanowaliśmy pierwszy przejazd z nowymi atrakcjami – zapowiada Zenon Rodzik, starosta opolski. – Wyremontowaliśmy budynki, wagony, lokomotywy, szlabany i mosty. Kupiliśmy także rowery, które będzie można wypożyczać. A odnowiona wieża ciśnień w Karczmiskach która będzie pełnić funkcję platformy widokowej – dodaje.

Powstały również nowe stacje plenerowe w Polanówce i Rozalinie oraz wiata rowerowa przy grodzisku Żmijowiska.

– Spodziewamy się znacznie więcej podróżnych niż w poprzednim sezonie. Już teraz mamy zamówienie na 25 grup zorganizowanych. Z całej Polski – mówi Stanisław Ogonek, kierownik Nadwiślańskiej Kolejki Wąskotorowej. – Kolejka będzie jeździć do przełomu września i października, a jeśli pogoda dopisze to nawet dłużej – dodaje.

Niestety, nadal nie pojedziemy kolejką aż do Nałęczowa. Powód? Nie udało się przebudować wiaduktu w Rogalowie. Wojewódzki Konserwator Zabytków nie zgodził się na zmianę wysokości wiaduktu, co zaproponowała firma DrogMost Lubelski. – Zamiast tego zasugerowaliśmy obniżenie poziomu jezdni. Teraz czekamy tylko na przesłanie projektu – mówi Dariusz Kopciowski, zastępca Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Poziom jezdni zostanie obniżony w ramach remontu drogi wojewódzkiej nr 830 Lublin-Nałęczów-Bochotnica na odcinku Wąwolnica-Celejów. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Lublinie ma zakończyć prace do końca sierpnia.

Bilety indywidualne kosztują od 7 do 20 zł (w zależności od trasy i wieku turystów), dzieci do 3 lat – jadą bezpłatnie. Bilety grupowe: od 500 do 2 tys. zł. Rezerwacje pod nr tel. 81 828 70 18 i 506 346 639.

Więcej na www.nadwislanskakolejka.pl

Źródło: Dziennik Wschodni

Wpisane w Kolej w prasie lokalnej | Brak komentarzy »

Majówka na Przeworskiej Kolei Dojazdowej 05.05.2012 r. – Przeworska Kolej Dojazdowa

kwiecień 17th, 2012 by Kręzel Michał

Przeworska Kolej Dojazdowa wraz ze Stowarzyszeniem Miłośników Przeworskiej Kolei Wąskotorowej zapraszają 5 maja na przejazd Pociągiem Specjalnym (zabytkowy skład – Lxd2+Brankard+3Aw+3Aw).
Odjazd ze stacji Przeworsk-Wąski godzina 9.00, powrót około godziny 17.00. Planujemy około 15 fotostopów – nowe miejsca w terenie, dobrze będzie mieć odpowiednie obuwie (trekkingowe, kalosze, filcgumę itp.). Szczegółowy plan fotostopów podamy w późniejszym terminie.
Nie planujemy dłuższego postoju w Dynowie i Bachórzu, gdyby okazało się że będą chętni, ognisko zorganizowane zostanie po powrocie, na stacji w Przeworsku.

Koszt imprezy 60 złotych od osoby przedpłata, płatność w dniu imprezy 70 złotych
40 osób to minimum, aby impreza się odbyła.

Zgłoszenia przyjmujemy do 22 kwietnia !!!

W zgłoszeniu proszę podać : imię i nazwisko (jeśli jest to grupa, proszę podać nazwiska wszystkich), ilość rezerwowanych miejsc, telefon kontaktowy.

Zgłoszenia oraz pytania proszę wysyłać na adres  smpkw@wp.pl

 

Pod TYM linkiem znajduje się relacja z poprzedniej majówki na PKD.

Wpisane w Kolejowy Świat | Jeden komentarz »

Szynobusem do Bogdanki i Włodawy 31.03.2012 – relacja

kwiecień 11th, 2012 by Kręzel Michał

Po zaprzestaniu przez ITK Lubartów organizacji pociągu specjalnego (z powodu remontu D29-30), Lubelszczyzna nie mogła pochwalić się żadną imprezą stricte dla miłośników. Z tym większą radością przywitaliśmy informację o planowanej przez Krzysztofa Waszkiewicza “Iwana” oraz Ziemowita Czerskiego “ic_kolobrzeg” wyprawie do Bogdanki i Włodawy. Musieliśmy na niej być.

31 marca, w sobotę rano otrzymałem informację o opóźnieniu eszelona z Orzysza do Zamościa. Oznaczało to, że około 8:00 trzeba być na dworcu. Dzięki pomocy kolegi udało mi się dotrzeć nawet parę minut przed planowanym przejazdem pociągu. Pogoda nie rozpieszczała, cały czas padał deszcz. Udałem się na peron trzeci (gdzie czekał już na mnie jeden ze współimprezowiczów). Od razu po wejściu zauważyłem, że od strony “szopy” manewruje SU45. Pobiegłem więc by zrobić jej zdjęcie, w końcu ostatnimi czasy widok SU45 w Lublinie nie należy do normalnych. Sfotografowałem też przygotowujący się do naszej imprezy szynobus po czym udałem się na drugi koniec peronu. Po chwili pojawił się pierwszy z bohaterów tego dnia. Eszelon przejechał, udało mi się też cyknąć zdjęcie z SU45 po czym udaliśmy się na peron pierwszy, gdzie oczekiwał nas już imprezowy skład. Poszedłem zrobić zdjęcie pociągu wraz z pragotronem, gdyż wyświetlał on nazwę stacji docelowej – “Włodawa”. Przyjechał “Łokietek”, pojawiła się reszta ekipy i mogliśmy ruszać!

Do pierwszej stacji docelowej, Jaszczowa, jechaliśmy prawie cały czas z prędkością 100 – 120 km/h, tak więc podróż nie zajęła nam dużo czasu.

BOGDANKA

Po przybyciu na miejsce zabraliśmy ze sobą pilota, który miał pozostać na pokładzie aż do Bogdanki (i w drodze powrotnej). Pierwszy fotostop na linii do kopalni odbył się zaraz za wiaduktem w Łysołajach. Tło stanowił most na Wieprzu. Wysiedliśmy, niektórzy zostali po prawej stronie torów by osiągnąć taki (zamiast składu wstawić wyobraźnią szynobus) efekt, ja przeszedłem na drugą stronę – i cyk. Szynobus pojechał w stronę mostu, cofnął, wsiedliśmy. Cały czas siąpił deszcz.

Następny fotostop wypadł w leśnym wykopie, choć nie tak go sobie wyobrażaliśmy. Liczyliśmy, że będziemy fotografować skład od strony mostu (o, tak), być może też od strony “S-ki”, tymczasem wszyscy ustawili się po drugiej stronie. Nie pozostało nam nic innego, jak także przenieść się tam gdzie wszyscy. Zdjęcie mogło wyjść lepiej, na szczęście mam w tym miejscu całkiem niezłe zdjęcia składów z/do kopalni. Po wykonaniu zdjęć ruszyliśmy dalej, w stronę Zawadowa.

Następny fotostop wypadł na moście nad rzeką Białką. Pokpiłem sprawę i wziąłem nie ten obiektyw co trzeba, dlatego też musiałem obejść się smakiem. Honor galerii uratował jeden z kolegów, który na ten fotostop wyszedł lepiej przygotowany. Dzięki niemu mamy zdjęcie szynobusu na moście.

Niezrażeni tym drobnym niepowodzeniem ruszyliśmy dalej. Kolejny fotostop wypadł blisko Zawadowa, ale pogoda zniechęciła mnie do wyjścia na zewnątrz. Uznałem, że miejsce to ma potencjał na jakiś skład kopalniany. Kolega jednak nie zawiódł i cyk! Możemy jechać dalej.

Zawadów przywitał nas padającym deszczem (a okresowo i śniegiem) oraz… dwoma luzakami ruszającymi w stronę kopalni. Ustawiliśmy się, by sfotografować te lokomotywy razem z naszym imprezowym pojazdem (a następnie tylko je) po czym rozpoczęliśmy oczekiwanie na krzyżowanie z dwoma pociągami – od strony kopalni i Jaszczowa. Skład od strony Jaszczowa nadjechał zgodnie z zapowiedzią – ale ze względu na dużą ilość osób zdjęcie nie wyszło tak jak chciałem i nie opublikowałem go. Organizatorzy “zagonili” nas z powrotem do pojazdu, gdyż okazało się, że pociąg z kopalni wyjedzie dopiero po naszym przyjeździe do Bogdanki.

Ruszyliśmy więc dalej, po drodze organizując jeszcze jeden fotostop. I tym razem pogoda zniechęciła mnie do opuszczenia pojazdu – ale i motyw nie był oszałamiający (inna sprawa że na tej linii o to trudno). Kolega jednak nie był zniechęcony. Pojechaliśmy dalej, i zatrzymaliśmy się zaraz za przejazdem drogi wojewódzkiej. W tym miejscu oczekiwaliśmy z Karolem bezskutecznie na cokolwiek, tym razem dane nam było sfotografować szynobus. Dobre i to. Jedziemy dalej.

Bogdanka. Wszyscy rozpierzchli się by sfotografować wyjeżdżający z kopalni skład, mnie zaś znów zniechęciła pogoda (choć wtedy już nie padało). Poza tym udało mi się już w tym miejscu złapać kiedyś pociąg. Co prawda ze skutkiem tak mizernym, że zdjęcie usunąłem – ale zawsze. Pociąg węglowy nas minął i wtedy pomyślałem, że trzeba było walnąć mu zdjęcie przez szybę czołową… No nic. Podjechaliśmy kawałek dalej, by “zaliczaki” mogli cieszyć się z pełnego zaliczenia linii. Po chwili postoju rozpoczął się powrót. Za Zawadowem odbył się jeszcze jeden fotostop – i dojechaliśmy do Jaszczowa.

Pożegnaliśmy pilota i ruszyliśmy na Chełm. Podróż odbyła się bez zakłóceń, cały czas z prędkością 100 – 120 km/h. Miałem jednak to nieszczęście, że siedziałem pod podkutym zestawem kołowym, dzięki czemu trochę stukało. Ale to dobrze, ja wprost uwielbiam to “stukanie” ;-)

WŁODAWA

Po niecałej minucie postoju w peronie stacji Chełm ruszyliśmy “na Włodawę”. Minęliśmy rządek odstawionych SM48 i samotną SP32-148. Ciekawe jaki czeka ją los? Mam nadzieję, że inny niż lubelskie SU45 Przewozów Regionalnych…

Linia do Włodawy charakteryzuje się niskimi prędkościami przejazdu, ale to nie miało znaczenia gdyż nasz maszynista nie miał zapoznania szlaku i mogliśmy jechać “tylko” 40 km/h. Pierwszy fotostop (a w zasadzie obiadostop/sklepostop) wypadł w Woli Uhruskiej lub Uhrusku. Jak kto woli. Gawiedź wyległa fotografować szynobus z budynkiem (lub bez), a okoliczni tubylcy zaczęli zastanawiać się ki diabeł na stację zawitał. Po posileniu się/zakupieniu niezbędnych środków konserwujących (hehe) ruszyliśmy dalej. Zatrzymaliśmy się przy dawnym p.o. Stulno, ale ja miałem jakieś zaćmienie (a nic nie piłem!) i nie zauważyłem, że jest fotostop. Cóż… Koledzy nie zawiedli.

Jedziemy dalej, do Sobiboru. Stacja sprawia przygnębiające wrażenie, ale cieszy, że przy rampie leży gotowe do transportu drewno. Znaczy linia nie umrze. Robimy pamiątkowe zdjęcia wraz z budynkiem (i nie tylko, ale tylko to jako tako wyszło pod względem kompozycji) znajdującym się przy peronie po czym udajemy się na krótką przechadzkę w stronę pomnika postawionego w miejscu obozu. Po odhaczeniu tego zadania ruszamy dalej, w stronę Włodawy.

Nazwa stacji jest dosyć myląca, gdyż znajduje się ona w Orchówku, jakieś 5 km od miasta. Po białoruskiej stronie Bugu także istnieje wieś o takiej nazwie. Szynobus zatrzymuje się przy rozjeździe i kto chce, ma możliwość pójścia nad brzeg rzeki i obejrzenia przyczółków (bo tyle zostało z mostu) i brzegu już po białoruskiej stronie. Nie korzystam z tej możliwości i dzięki temu mam szansę uwiecznić szynobus w najdalszym zakątku linii D29-81 w jaki może dojechać. Dalej “da radę” już tylko Tamarą.

Grupa railwalker’ów wraca i rozpoczynamy powrót do domu, znaczy Lublina. Jeszcze pamiątkowa fotka z budynkiem i jazda. Sytuacja czasowa pozwala na zorganizowanie jeszcze kilku fotostopów, choć parametr powoli przestaje sprzyjać.Pierwszy pstrykostop wypada jakoś zaraz za stacją Włodawa. Lekkie bezmotywie, ale nie narzekam tylko robię zdjęcie. Pogoda tymczasem płata figla i na kolejnym leje jak z cebra. Większość posiadaczy kompaktów odpada, ja walczę. Aparat daje radę (choć i obróbki sporo było) i wygrywam. Nie ma czasu na dywagacje, jedziemy dalej, bo zaczyna nam się spieszyć. Kolejny fotostop wypada przed Uhruskiem/Wolą Uhruską. Warunki nie poprawiają się zbytnio, dlatego też fotografujących mało. Zdjęcie jak na warunki zastane wychodzi całkiem nieźle. Szybki bieg do pociągu i ruszamy w dalszą drogę.

Ostatni fotostop (gdyż warunki powoli przechodzą same siebie, choć chwilowo jest lepiej jak fotostop wcześniej) odbywa się za mostem nad rzeką Uherką. Wysiadamy, szynobus cofa na most, rusza, my robimy co trzeba, wsiadamy i jedziemy do Chełma.

Z Chełma już rozkładową “dwunastką” zmierzamy do Lublina. W Świdniku niespodzianka! Jedziemy przez Tatary. Zaczyna się ściemniać, ale humory dopisują. W pociągu rozbrzmiewa utwór “Piła Tango” w wykonaniu zespołu Strachy na Lachy. Ja tymczasem dostaję telefon, że moja koleżanka która zgodziła się odwieźć mnie do domu (w Lublinie rzecz jasna) już czeka. No nic, musi poczekać jeszcze chwilę. Pociąg dojeżdża do Lublina, żegnam się ze wszystkimi i biegnę przed budynek. Nie odjechała. Sylwia, dzięki ;-)

Imprezę należy uznać za bardzo udaną, głównie ze względu na doborowe (a jakże!) towarzystwo. Pogoda nie była tak wielką przeszkodą (mądry bo lustrzankę ma). Niestety na następną, do Bełchatowa, nie będzie mi dane się wybrać – obowiązki służbowe. Reprezentantem na tej imprezie będzie kolega ST44-1079. Mam nadzieję, że to nie koniec imprez w węźle lubelskim (Hrubieszów, Hrubieszów!).

Wpisane w Naszymi oczami | Brak komentarzy »

Jubileusz Kolejowego Lublina i Lubelskiej Galerii Kolejowej

marzec 18th, 2012 by Arek K

Miło nam donieść, że właśnie dziś, 18. marca 2012 r. minęło 5 lat odkąd rozpoczął działalność portal Kolejowy Lublin i skojarzona z nim Lubelska Galeria Kolejowa. Dokładnie rok później nastąpiło przeniesienie obu stron na serwer cal.pl. Tak więc jubileusz jest podwójny.

Niestety, zmiana serwerów spowodowała, że wpisy z pierwszego roku działalności nie zachowały się. Tak więc najstarszy istniejący wpis ma dziś dokładnie cztery lata. Artykuł dotyczący przyjazdu do Lublina pierwszych trzech lokomotyw EP07 dla spółki PKP Przewozy Regionalne został napisany przez założyciela i głównego administratora strony, Michała Kędziorę. Wkrótce pojawiły się pierwsze zdjęcia na Lubelskiej Galerii Kolejowej, związane z tym właśnie wydarzeniem.

Tego samego dnia, drugi z administratorów strony napisał drugi artykuł, który dotyczył powrotu do ruchu lokomotywy EU07-109 z lubelskiego Zakładu Taboru po wykonanej w macierzystej jednostce naprawie rewizyjnej (była to trzecia i zarazem ostatnia naprawa rewizyjna wykonana przez CM Lublin). W następnych dniach pojawiały się kolejne wpisy.

Od czasu uruchomienia portalu obecni byliśmy przy różnego rodzaju wydarzeniach dotyczących kolei na Lubelszczyźnie (i nie tylko). Jako najważniejsze warto wspomnieć:

  1. Wspomniane pojawienie się w Lublinie lokomotyw EP07 (tzw. bydyni) dla spółki PKP Przewozy Regionalne w marcu i kwietniu 2008 r.
  2. Realokacje lokomotyw serii EU07, SU45 i SM42 z PKP Cargo do PKP Intercity i PKP Przewozów Regionalnych oraz EP07 (budyni) z PKP Przewozów Regionalnych do PKP Intercity w okresie maj – grudzień 2008 r.
  3. Przejęcie pociągów pośpiesznych przez PKP Intercity w grudniu 2008 r.
  4. Wyjście z Grupy PKP i usamorządowianie Przewozów Regionalnych od grudnia 2008 do grudnia 2009.
  5. Zmiany w strukturze PKP Cargo – połączenie Zakładu Taboru z Zakładem Przewozów Towarowych w Lublinie we Wschodni Zakład Spółki od 1. stycznia 2009 r. (rejon Stalowej Woli Rozwadowa znalazł się w Podkarpackim Zakładzie Spółki w Przemyślu).
  6. Przeniesienie lokomotyw ET22 z Lublina do Skarżyska Kamiennej, Warszawy i Gdyni (Wschodni Zakład Spółki jedynym zakładem PKP Cargo bez lokomotyw elektrycznych) w styczniu 2009 r.
  7. Likwidacja pociągów pasażerskich na Roztoczu we wrześniu 2009 r.
  8. Remont mostu w Wólce Orłowskiej na linii nr 69 i objazdy “Połańców” przez Kraśnik w maju i czerwcu 2010 r.
  9. Dostarczenie dla Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie pięciu szynobusów serii SA134 od czerwca do grudnia 2010 r.
  10. Likwidacja posterunku odgalęźnego Rury – październik 2010 r.
  11. Remont linii nr 30 na szlaku Lubartów – Lublin Płn. – od jesieni 2010 r. do tej pory.
  12. Likwidacja pociągów TLK (wagonowych) na linii nr 68, bezpośrednie pociągi osobowe regio do Rzeszowa – grudzień 2010 r.
  13. Pierwszy pociąg InterRegio z Lublina (Bolko do Wrocławia) od grudnia 2010 r.
  14. Kolejne zmiany w strukturze PKP Cargo – połączenie Wschodniego Zakładu Spółki w Lublinie ze Świętokrzyskim Zakładem Spółki w Skarżysku Kamiennej i częścią Podkarpackiego Zakładu Spółki (rejon Stalowej Woli Rozwadowa) od 1. stycznia 2011 r.
  15. Powrót połączeń PKP Intercity do Zamościa oraz kolejne pociągi InterRegio z Lublina od 1. marca 2011 r.
  16. Przeniesienie z Lublina do Kamieńca Ząbkowickiego, Zajączkowa Tczewskiego, Białegostoku i Łazów lokomotyw serii ST44 od marca do maja 2011 r.
  17. Zamość uzyskuje pociągi regio do Lublina – czerwiec 2011 r.
  18. Modernizacja Lublina Północnego (remont i przebudowa przystanku, posterunek odgałęźny przechodzi na zdalne sterowanie z nastawni LbC) – od czerwca 2011 r. do marca 2012 r.
  19. Przebudowa stacji Świdnik wraz z budową toru do Portu Lotniczego - od czerwca 2011 r. do tej pory.
  20. Dostarczenie pięciu ezt serii EN57AL dla Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie na początku grudnia 2011 r.
  21. Uruchomienie pociągu RegioEkspes Warta relacji Poznań Gł. – Lublin – Poznań Gł.
  22. Regularne kursy do Lublina lokomotyw serii EP09 (pierwsze po około ośmiu latach) na pociągu TLK Gałczyński - od lutego 2012 r.

Ponadto nasi redaktorzy i współpracownicy uczestniczyli w innych ciekawych kolejowych wydarzeniach na Lubelszczyźnie (m. in. Dzień Otwarty Węzła Lublin, Dni Techniki Kolejowej, przejazdy pociągami specjalnymi na linii nr 30) i w Polsce (m.in. Parady Parowozów w Wolsztynie oraz przejazdy pociągami specjalnymi).

W najbliższej przyszłości mamy zamiar kontynuować to co robiliśmy do tej pory, czyli uczestniczyć w życiu kolei w naszym regionie i o ciekawostkach informować naszych czytelników. W najbliższym czasie kilku z nas weźmie udział w imprezie kolejowej, przejeździe szynobusem do Bogdanki i do Włodawy. Zorganizowanie takiej imprezy na Lubelszczyźnie cieszy szczególnie, bowiem to pierwsza kolejowa impreza w województwie organizowana przez osobę spoza regionu. Ponadto mamy też nadzieję, że dojdzie do przywrócenia ruchu na odcinku Bełżec – Horyniec Zdrój i od nowego rozkładu Lublin – Lubartów – Parczew. Gdy tylko będzie coś wiadomo, pojawi się informacja na Kolejowym Lublinie.

Wpisane w Kolej na Lubelszczyźnie | Brak komentarzy »

Dzień otwarty węzła Lublin 25.11.2011 r. – relacja

marzec 3rd, 2012 by Arek K

Dni otwarte lubelskiego węzła kolejowego stają się tradycją ostatnich lat. Organizowane są pod koniec listopada, bądź na początku grudnia. Tradycja ich sięga jeszcze pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, kiedy to ówczesna MD Lublin dysponowała kilkoma seriami pojazdów trakcyjnych, zarówno elektrycznych jak i spalinowych. Dodatkowymi atrakcjami, poza wystawą lokomotyw i zwiedzaniem lokomotywowni, były przejazdy pociągiem specjalnym do stacji Lublin Tatary połączone ze zwiedzaniem nastawni LTB podczas rozrządu, konkursy i zabawy dla dzieci oraz zwiedzanie nastawni LbB. Potem na kilka lat przerwano organizowanie dni otwartych węzła Lublin, ale na początku tego stulecia idea powróciła i święto jest organizowane co roku. Zmienia się nieco program dni otwartych, podobnie jak i struktura kolei. Same obchody, jak i towarzyszące im wystawy taboru organizują różne spółki kolejowe powstałe wskutek podziału PKP, a w wystawie taboru w 2010 r. po raz pierwszy swoją lokomotywę zaprezentowała firma spoza PKP (nie biorę tu pod uwagę Przewozów Regionalnych, które wprawdzie do Grupy PKP nie należą, ale jak najbardziej wywodzą się z byłych PKP), czołowa firma Lubelszczyzny, Lubelski Węgiel Bogdanka SA.

W 2011 roku dzień otwarty węzła Lublin zorganizowano po raz pierwszy w piątek, 25. listopada. Dzień tygodnia wzbudził nieco kontrowersji, ale na słabe zainteresowanie nie można było narzekać. W związku z taką, a nie inną datą lubelską odwiedziły trzy osoby z naszego portalu. Pogoda z rana nie była najlepsza. Od kilku dni przed dniem otwartym chodziła plotka, że wystawę taboru uświetni lokomotywa firmy Freightliner PL. Już na samym początku imprezy plotka potwierdziła się. Na towarowej części stacji stał Class 66 o numerze 002. Na tor nr 52 wystawiały się tymczasem inne pojazdy mające uświetnić wystawę. Były to m. in. maszyny torowe PKP PLK, lokomotywa S277 z Bogdanki oraz SM42-1052 i ST45-06 z PKP Cargo. Przedstawicielka najmłodszej w CT Lublin serii lokomotyw stała najbliżej dyżurnej ruchu, w zasadzie obok czoła pociągu TLK nr 25106 do Bydgoszczy Głównej. Po przeciwnej  stronie toru nr 52 było miejsce przewidziane dla lokomotywy FPL, która ostatnia ustawiła się na swoim miejscu. My tymczasem udaliśmy się w kierunku nastawni LbB kierując się w stronę lokomotywowni. W tym czasie ukazał się pociąg regio Resovia obsługiwany podkarpackim szynobusem SA134-022. Z terenu lokomotywowni wyjechała tymczasem najmłodsza wówczas lokomotywa Wschodniego Zakładu Spółki PKP Cargo. ST45-07 pojechała luzem do stacji Lublin Tatary, by stamtąd zabrać pociąg do Chełma. Chwilę potem na tory odstawcze PR Lublin zjechał SA134-022, przed którym było około 2 godzin odpoczynku. Na tor nr 53 tymczasem wjeżdżał TLK nr 12101 prowadzony przez byłego budynia EP07-1010. Po chwili na koniec składu zjechała SM42-121, by po kilku minutach zabrać wagony do parku.  Lokomotywa pociągowa zjechała zaś na swoje tory postojowe. My tymczasem postanowiliśmy odwiedzić lokomotywownię. Niestety, ten obiekt z roku na rok nastraja coraz bardziej pesymistycznie. Zamiast lokomotyw gotowych do pracy widać coraz więcej maszyn czekających na swój fizyczny koniec. Jedną z takich była odstawiona na jednym z torów SM42-369. Sporo tego rodzaju maszyn było obok hali wachlarzowej. Wśród nich są m. in.: SM30-079 (ostatnia już maszyna tej serii w Lublinie), SM03-038, jej siostrzana SM03-128 i przetransportowana ze Stalowej Woli Rozwadowa SM42-376, która stała obok sprawnej SU45-210. Warto było się przy nich pokręcić, bowiem tegorocznego dnia otwartego raczej żadna z tych lokomotyw (poza SU45-210) nie doczeka. Na szczęście nie tylko lokomotywami kasacyjnymi lubelska szopa stoi. Wciąż nieznana dokładnie jest przyszłość Gagarina ST44-360, ostatniego z tej serii we Wschodnim Zakładzie PKP Cargo. Lokomotywa od dłuższego czasu jest niesprawna, ale wciąż figuruje w ewidencji pojazdów spółki. Jeden z kolegów pokusił się nawet o sprawdzenie jak wygląda lokomotywownia z wnętrza tej maszyny. Następnie udaliśmy się do wnętrza hali wachlarzowej, gdzie stały naprawiane właśnie lokomotywy, między innymi: SM42-907, SM48-122 (rzadko bywa w Lublinie ta seria) oraz SU45-210, którą właśnie wepchnięto do środka. W jednym z kolejnych kanałów stała na podnośnikach SM42-520, która również czekała na swój koniec. Po zwiedzeniu “od środka” wachlarza wyruszyliśmy na tory postojowe. Tam na zatrudnienie czekało kilka lokomotyw i elektrycznych zespołów trakcyjnych. Była ET22-709 z PKP Cargo, a z PKP Intercity EP07-1010, która kilkadziesiąt minut wcześniej przyprowadziła pociąg TLK nr 12101. Jednak najatrakcyjniej wyglądała EP07-339 odstawiona najdalej od lokomotywowni. Po wizycie na torach postojowych postanowiliśmy wrócić w perony, bowiem zbliżał się czas odjazdu pociągu specjalnego do Świdnika, skąd autokar miał zabrać podróżnych na budujące się lotnisko pasażerskie. Przed odjazdem tego pociągu rozdzieliliśmy się. Jeden z kolegów skusił się na przejażdżkę szynobusem i udał się do Świdnika. Tam uwiecznił spotkanie dwóch szynobusów. Na przystanku Świdnik Miasto obok pociągu specjalnego obsługiwanego przez SA134-016 zatrzymał się SA134-017 jadący jako regio Kanclerz z Zamościa. Drugi z kolegów ponownie udał się na lokomotywownię. Tam, korzystając z poprawiającej się pogody, uwiecznił lokomotywę EP07-339 z BZ Gdynia. Ja tymczasem do końca imprezy pozostałem na peronie pierwszym i zająłem się oglądaniem od wewnątrz lokomotyw, a szczególnie maszyny 66002 z Freightlinera.

Generalnie dzień otwarty węzła Lublin, mimo zorganizowania go w piątek, a nie tak jak było do tej pory w sobotę, nie wypadł najgorzej. Martwić nieco może ubogość wystawianego taboru. Niewielkim pocieszeniem zdają się być pojazdy przewoźników prywatnych. Jaki będzie, i czy w ogóle będzie, dzień otwarty węzła Lublin 2012, pokaże czas.

Wpisane w Naszymi oczami | Brak komentarzy »

« Poprzednie wpisy